Duality, czy Nonduality?

DYSKUSJA po publikacji wpisu „NONDUALITY O NIE!”

JWS: duality… i tak, i nie 😀

JK: DLACZEGO?

JWS: Adwaita, czyli nonduality ma stare, hinduskie korzenie i nie musi posługiwać sie nauką, by uzasadniać swoje tezy 🙂 Napisałem „duality… i tak, i nie”, ponieważ to, co na jednym poziomie wydaje się być dualne, na innym dualnym nie jest, a jest właśnie adwaitą, czyli nonduality. Wszelako w swej istocie Rzeczywistość nie jest ani dualna, ani niedualna, lecz taka, która przekracza biegunowość i brak biegunowości 🙂

JK: Cenię Adwajtę, w odróżnieniu od neoadwaity. NONDUALITY TO POJĘCIĘ WZIĘTE Z NEOADWAJTY. Ale zarówno zaratusztriańska wiara w dualizm, jak i wiara Adwaity, jest wiarą, a więc jest czymś czego udowodnić nie możemy, a więc dysputa czy spór byłby niekonieczny, albo nieracjonalny. Artykuł jest bardziej próbą pokazanie zwolennikom prymitywnego pojmowania niedualności, że to nie takie proste. Adresowany jest do neo-adwaitystów, którzy tak upraszczają Adwaitę, że przykro słuchać i czytać. Do tego chętnie podpierają się pseudonaukowymi konceptami. Z zaratusztriańskiego punktu widzenia nauka nie dowodzi ani nie-dualności wszechświata ani jego dualności. Głupiemu manipulowaniu nauką się przeciwstawiamy, bo to szkodliwe i fałszywe. A to robią Nondualiści. Nauka i wiara są w pewnym sensie komplementarne ale nie powinno się ich mieszać.

JWS: Dlatego rzadko kiedy posługuję się naukowymi argumentami i co najwyżej wskazuje na pewne analogie, które wszakże sa tylko analogiami i niczym więcej 🙂 Wszelako adwaita nie jest kwestia wiary, lecz duchowego doświadczenia wspartego wiarą i silnym przekonaniem, iż wszelka dwoistość jest niedoskonała, ponieważ nie uwzględnia wyższego poziomu Rzeczywistości, którą żydowska kabała określa mianem „jeden” pojmowanego nie jako „pojedyńczy”, lecz „niepodzielny”. Adwaita idzie jeszcze dalej, albowiem w miejsce „jeden”, wstawia „ani jeden ani nie jeden”.Ja bym to ujął nieco inaczej 🙂 „ani dwóch, ani nie dwóch, ani jeden, ani nie jeden, ani mnogość, ani nie mnogość, czyli Wszystko”. W efekcie można mnie nazwać monista, dualistą, monoteistą i politeistą, a nawet ateistą i wszystkie te określenia bedą równie prawdziwe, jak nie prawdziwe

JK: Rozumiem Twoje podejście do kwestii duchowego doświadczenia, ale tu mamy pewien problem, na który racjonalizm zaratusztriański zwraca uwagę.:
1. Dlaczego zatem doświadczenia duchowe różnych religii są różne? 
2. Które i na jakiej zasadzie należy uznać za prawdziwe? 
3. Czy doświadczenie duchowe można uznać za wiarygodne w wyjaśnianiu rzeczywistości? 
4. Czy nasze przekonanie o prawdziwości doświadczenia duchowego jest weryfikowalne.

Zaratusztrianie odpowiadają, na te pytania mniej więcej jak Sam Harris:
„duchowe” stany świadomości są ważną częścią zakresu ludzkiego doświadczenia, ale niekoniecznie dostarczają dowodów na prawdziwy stan świata.

W tej sytuacji należy wziąć pod uwagę że:
Często doświadczeniom natury „duchowej” towarzyszy przekonanie, że ktoś zdobył głęboki wgląd w naturę rzeczywistości, jednak te „spostrzeżenia” obejmują całe spektrum bardzo różnych, często dziwacznych idei, które są akceptowane bez pytania.

Narazie pozostaje słowo przeciwko słowu. Zaratusztrianie też mają swój system doświadczenia duchowego, ale z góry podchodzą doń z pewną ostrożnością, ze względu na brak narzędzi weryfikacyjnych i możliwości badania prawdziwości tych doświadczeń. Asza TRAKTOWANA JAKO NAUKA jest kryterium bezwzględnym.

JWS: odpowiedź na pytanie jest prosta 🙂 To sa moje doświadczenia duchowe i obrazują one mój świat duchowy, który się we mnie i poprzez mnie przejawia nie takim, jakim on jest w swej rzeczywistości, lecz takim, jakim może sie przejawić z racji cech formujących mój wewnętrzny „pryzmat mnie”. Jeżeli więc mój wewnętrzny pryzmat ( moja dusza ) jest ukierunkowana na dwaitę, przejawi świat dwaity, a jesli na adwaitę – przejawi świat adwaity 🙂 Tu nie chodzi o to kto ma rację, lecz o to jakim się jest i jaka postawę się zajmuje wobec świata Ducha, czyli Rzeczywistości. W tym sensie wszystkie święte teksty są zapisem rozmaitych doświadczeń oraz postaw, a nie jakiejś jednej, jedynie słusznej i najprawdziwszej prawdy. 

Ona istnieje, lecz w wymiarze pozasłownym, a przejawia sie np. jako Miłość lub Piękno bądź Ekstaza 🙂 Dlatego wszelkie dysputy „kto ma rację” są – dla mnie – biciem piany i niczym więcej, a na dodatek wieja nudą : Co nie oznacza, że te doświadczenia nie powinny byc weryfikowane. Jak najbardziej tak! Nawiązujac do słynnej opowieści o ślepcach i słoniu, weryfikacja winna nie tyczyć tego, czy słoń to coś długiego i mokrego ( trąba ), czy przeciwnie – obłego i stojącego na 4 filarach ( brzuch i nogi ), lecz czy to rzeczywiście jest to słoń, a nie baobab.

JK: Bardzo szczera, jak sądzę i bardzo rzeczowa odpowiedź. Rzeczywiście nie jest aż tak istotne kto ma w tej kwestii rację i udowadnianie jakiejś jedynie słusznej prawdy, w kwestii religijnej czy doświadczenia duchowego jest istotnie biciem piany.

Stąd zaratusztriańska tolerancja, a raczej pełna akceptacja istnienia innych religii i domniemanie, że osiąganie kontaktu z bogiem (jak by go nie pojmować) czy zbawienie (zamiennie z oświecenie), nie jest związane z kwestią wyboru religii, a raczej z etyką i wynikającą z niej moralnością i praktyką. Dlatego, akceptujemy wybór chrześcijanina, o ile to sprawia, że dzięki temu staję się lepszym człowiekiem. Upraszczając do bólu: Lepszy jest dobry muzułmanin od złego chrześcijanina. 

Zatem zaratusztrianizm stawia raczej pytanie jakie są konsekwencje przyjęcia jakiejś koncepcji wiary lub religii czy duchowości. I tu, na tej płaszczyźnie, prowadzimy spory natury filozoficznej i teologicznej.

Jeśli pojawiają się w jakimś nurcie patologie, zabijanie, przemoc, krzywda, kłamstwo, zadawanie cierpienia, a wybór religii czy światopoglądu staje się usprawiedliwieniem dla nikczemności to krytykujemy to i staramy się to obnażyć z całą stanowczością. Znowu upraszczając: Nie akceptujemy wyboru, jeśli staję on usprawiedliwieniem zła.

Z tego punktu widzenia tzw nowa duchowość uległa daleko posuniętej erozji etycznej i moralnej, paradoksalnie chyba bardziej i szybciej niż tradycyjne nurtu religijne. Dlatego nie jest obiektem naszej krytyki niedualność Adwaity, natomiast ilość zjawisk negatywnych w ruchach nowej duchowości, budzi nasz niepokój. Uważamy, zatem, że komercjalizacja, uproszczenia, kłamstwa i manipulacje neo-adwaity winny być ujawniane i poddane krytyce dla dobra ludzi, tak samo jak identyczne zjawiska w starych religiach.

JWS: Swego czasu, jakieś 10 – 8 lat temu, ukazywanie ciemnej strony tzw. nowej duchowości bardzo mnie interesowało. teraz zdecydowanie mniej 🙂 Warto też zauważyć, że nowa duchowość nie jest tylko adwaitystyczna. Jest równiez dualistyczna, monoteistyczna i politeistyczna. A zazwyczaj nijaka i to akurat mnie zniesmacza najbardziej.

Co do kwestii moralnego uporządkowania i stosowania tegoż jako kryterium oceny danych przejawów duchowości ( czy to tradycyjnych, czy nowych ) zgoda, lecz z zastrzeżeniem. Takim mianowicie, że to, co „moralne” u jednych, bywa często „niemoralne” u drugich. Najlepiej to widać w postawach wobec LGTB. Otóż dla mnie miłość między ludźmi tej samej płci jest ok i nie narusza w żaden sposób moich wartości moralnych.

Dobrze wiesz o czy mowie, jako że – z tego wiem – w zoroastrianizmie mowa właściwych relacjach seksualnych. Lecz cóż to są owe „właściwe relacje seksualne”? Czy masturbacja jest wlaściwa relacja seksualna ( w tym przypadku ze sobą? ). Dla mnie tak. Istota sprawy sprowadza się do nie krzywdzenia i nie wymuszania ( czegokolwiek ).

JK: Akurat, bum padło na NIEDUALIZM, ale to dominujący, nurt w NOWEJ DUCHOWOŚCI i bazującej głównie na synkretycznej interpretacji duchowości Indii. Większość mistrzów i guru nowej duchowości powołuje się albo na Adwaitę, albo na buddyzm, albo tantry, albo na jakieś kombinację wszyskich. Niedualność jest wpisana w idee tych konceptów, w specyficznej interpretacji. Stąd polemika i poruszenie tematu.

TAK wiem, że w modzie jest także sufizm, a także szamanizm, huna i elementy okultyzmu, psychologia Junga, astrologia itd. Wszystko to zwykle wymieszane z przesłaniem, że zło nie istnieje i dalece idącą relatywizacją etyki, wiedzy, wszystkiego. Trudno się dziwić zaratusztrianom, że się oburzają. Nie wspominam już o częstotliwości skandali seksualnych, podatkowych, czy wręcz kryminalnych jakie nękają te ruchy, a także skrajnej komercjalizacji. Jak na tak w sumie marginalne statystycznie zjawisko jakim są te ruchy to conajmniej zastanawiające. Czy można, przejść obok tego obojętnie? Nie reagować?

Jeżeli w Adwajta jest zakłamywana, to czy można tego nie krytykować. Jak sam napisałeś, kwestia niedualności nie jest w Adwaicie tak jednoznaczna jakby się wydawało Neoadwaitystom.

W Polsce pisze się o tych ruchach właściwie jedynie z entuzjazmem, albo dobrze. Wyjątkiem jest prowadzona na żenującym poziomie krytyka prowadzona przez kościół katolicki. (mniemam, że to jeszcze zachęca). Choćbyśmy byli tak zwanym głosem wołającego na puszczy, to krytyczne podejście do tych zjawisk będziemy kontynuować. Myślę, że nasza krytyka i tak jest bardzo delikatna i nie jest skierowana przeciwko Adwaicie.

Tak samo krytykujemy pseudonaukę czy inne kłamstwa itp. Ot taka religia.

A co do oceny moralnej różnych zjawisk i ich relatywizmu, to Zaratusztra zwracał uwagę na podstawowe uniwersalne kryteria uznawane nawet przez kompletnych ateistów. Nie wspommina o LGTB, to są sasnidzkie interpretacje napisane przez kapłanów tak jak wszelkiego typu katechizmy, także te tłumaczące co Budda, Mojżesz,czy Mahomet mieli na myśli. Ba! Słowa nowych guru mają już bogatą literaturę interpretującą co mieli na myśli.

Współczesny Zaratusztrianizm opiera się na gathach, a tradycja i inne pisma nie są traktowane jako kanon obowiązujący wszystkich zaratusztrian. Równie dobrze my moglibyśmy twierdzić, że Buddyzm zaleca zabójstwo powołując się na casus, zabójstw tantrycznych, czy Padmasambhavy, który zabijał dla tak zwanego uwolnienia od złej karmy, a jest jednym z mistrzów buddyzmu tybetańskiego. (Trochę dywagując Osho też napisał, że Budda może zabić).

Relatywizm moralny jest w pewnym stopniu uwzględniany również w zaratusztrianizmie, o czym wielokrotnie pisaliśmy podając przykłady dylematów i sposobów w jakie sugeruje się je rozwiązać. Ale przyznasz, że jest różnica między czynieniem wyjątków od reguł jeśli to powodowało by większe zło, od kompletnej relatywizacji zasad moralnych i uzależnianiu ich od indywidualnej decyzji. Filozofię tę świetnie opisał Shakai. (FILOZOFIA MORALNA ZARATUSZTRY)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close