WDZIĘCZNOŚĆ (2)

WDZIĘCZNOŚĆ TOTALNA

„Wdzięczność – Stan psychiczny występujący, gdy chcemy powiedzieć lub zrobić coś miłego komuś,
kto wcześniej zrobił coś dobrego dla nas.”
(Wielki słownik języka polskiego)

Prosta, funkcjonalna definicja, pozwalająca odróżnić ten stan psychiczny od innych, ale wystarczy wpisać hasło WDZIĘCZNOŚĆ w wyszukiwarce, by odnieść wrażenie, że wdzięczność to jakiś magiczny klucz do szczęścia, panaceum na dobre życie i TOTALNY stan psychiczny rozleglejszy niż nam się wydawało. To kilka tytułów anonsujących, wyjątkowość tego stanu ducha.

  1. Wdzięczność zmienia życie na lepszeĆwicz wdzięczność
  2. Potęga wdzięczności
  3. Wdzięczność – dlaczego warto ją trenować?
  4. Wdzięczność – doceń to co masz, a dostaniesz więcej
  5. Możesz szukać czego chcesz bez presji
  6. Wdzięczność daje Ci więcej powodów by być szczęśliwym
  7. Wdzięczność czyni Cię szczęśliwszym
  8. Pokazuj wdzięczność przez swoje czyny
  9. Wdzięczność pozwala Ci wybaczyć
  10. Wdzięczność powinna być okazywana zarówno w dobrych momentach, jak i w tych złych

Jaki to ma związek z zaratusztrianizmem? Jeśli czytaliście poprzedni wpis o wdzięczności: Przypowieść o Ardaszirze, zauważyliście zapewne, że przyjął on, to co nazywam totalnym podejściem do wdzięczności, czyli uznał, że za wszystko powinien odczuwać wdzięczność, nawet za zło mu wyrządzone. Ardeszir wpada w pułapkę zła przez zakłamanie tego co wdzięcznością jest z definicji. Duch zła podpowiada, by wdzięczność przedefiniować tak by zły uczynek dla drugiego nazwać pożyteczną lekcją, a więc zło staje się czymś rozwodnionym, nieostrym, w zasadzie zanika.

Dostałeś w gębę od łobuza, bądź wdzięczny, jesteś chory na raka, bądź wdzięczny, twój mąż jest alkoholikiem, bądź wdzięczny, twój szef codziennie bez powody na ciebie wrzeszczy, wdzięczny bądź, obniżono ci pensję mimo iż twój szef kupił sobie nowy samochód za bajońską sumę, twój partner kolejny raz cię zdradza i kłamie bez przerwy, jesteś bardzo stary, a twoje dzieci cię od roku nie odwiedziły bądź wdzięczny, twoje dziecko wpadło pod samochód i jest sparaliżowane, bądź wdzięczny, mąż przegrał wszystko w ruletkę w kasynie, wdzięczność! Nasuwa się również pytanie, czy można odczuwać wdzięczność za Holocaust, ludobójstwo w Rwandzie, zamachy terrorystyczne? Czy można to nazwać lekcją za którą powinniśmy być wdzięczni?

Przypomina mi się taki dowcip: Syn zwraca się do pijanego ojca alkoholika. Tato daj coś bo chciałem kupić chleb, skończył się. Synu, rzecze ojciec, idź sprzedaj butelki po wódce, beze mnie byście tu kur.. z głodu zdechli!” Sugestia wdzięczności za alkoholizm, aż groteskowa. Tutaj racjonalny umysł zaratusztriański buntuje przeciwko takiemu poglądowi. Bo czy nie jest to swoista odmiana syndromu sztokcholmskiego, kiedy to ofiara zaczyna uważać swych oprawców za ludzi słusznie działających w słusznej sprawie. Napewno jest to na rękę wszelkiej maści tyranom, większym i mniejszym, ludziom nikczemnym lub popełniającym zły uczynek. To lekcja, powinieneś mi być wdzięczny! No chyba ponury żart!
Skłanianie ludzi do takiego pojmowania wdzięczności przez zmianę jej definicji może prowadzić do fatalnych skutków. Zaratusztrianin przypomina sobie wtedy werset z Gath Zaratusztry:

„Ale ten, który nie pomoże przekształcić Zła
Będzie z mieszkańcami Domu Kłamstwa
Ponieważ ten, który spogląda na niegodziwca z tolerancją
jest sam spomiędzy złoczyńców
Jest zaś naprawdę prawy ten, kto wspiera prawego” (Jasna)”

A więc w ten sposób możemy, w niektórych przypadkach, stać się współodpowiedzialni za tolerowanie zła. Ba sami stanąć po złej stronie. Wdzięczność jest stanem pozytywnym, ale wobec wyświadczających nam dobro, a nie zło. Wdzięczność jest pozytywna gdy doświadczyliśmy jakiegokolwiek dobra, czy piękna. Wtedy jest właściwa i słuszna. Reakcja na ewidentne zło powinna być natychmiastowa i zdecydowana. Może to być rzecz jasna w wielu przypadkach i nauczka dla nas, ale nie lekcja. Jest subtelna, ale istotna różnica między nauczką, a lekcją. Wdzięczność za cierpienie i zło to chory koncept. Prowadzi do widzenia świata w krzywym zwierciadle i przypisywania temu stanowi wręcz MAGICZNYCH MOCY. Oto przykłady:

„Ostatnio dziękowałam za to codziennie po otwarciu oczu. Dwa tygodnie z nieprzerwanym bólem głowy. Kiedy w końcu obudziłam się bez pulsującego napięcia w skroniach rozpłakałam się ze szczęścia w poduszkę. Kilka lat temu przez cały rok codziennie głowa pękała mi na pół. Nie było minuty, ani nawet sekundy, żeby ból ustąpił. (…)

Cud, prawda? Ozdrowienie przez wdzięczność. Autosugestia? Brak naukowej odpowiedzi czy tak działa na wszystkich. Ale Posłuchajcie innej historii:


Przez 2 lata ćwiczyłam wdzięczność, to było uzdrawiające uczucie, świat stał się piękny. Wczoraj byłam, u koleżanki. Ma kłopoty, bo jej synek, ma białaczkę. Razem z mężem na leczenie dziecka wydali już ogromne pieniądze i wpadli w spiralę długów. Płakała, że nie wie już co robić, poradziłam jej zmianę w sposobie patrzenia i odczuwania tak jak ja to zrobiłam. Zupełnie nie rozumiem, mówiłam jej o tym jak wdzięczność wszystko zmienia, a ona się wściekła i powiedziała wynoś się, jestem ci doprawdy wdzięczna, za uświadomienie mi że jesteś głupią świnią. (…)

Pomijając nietaktowność doradcy od wdzięczności widać, to kompletne pomieszanie pojęć , i próbę zastosowania wdzięczności jako swoistego leku na wszystko, cudownego środka nie tylko na ból głowy, ale nawet na raka.Jeszcze jedna wypowiedż uzupełniająca poprzednią:

„Teraz jest taka moda, żeby być za wszystko wdzięcznym. O co tu chodzi? Po co? Wszystko jest do dupy, więc za co tu dziękować? – usłyszałam ostatnio w pracy. Nie skomentowałam, bo nie chciało mi się wdawać w jałową dyskusję z rozdrażnionym klientem, ale poczułam szczery żal i współczucie wobec tej osoby. Biedny, ubogi, ślepy człowiek. (…).


Zwróćcie uwagę na egoistyczną, pozbawioną refleksji reakcję na skąd inąd być może nadmierne narzekanie klienta. Nie skomentowałam… a dlaczego ta kobieta nie zapytała, co się stało, dzieje, że Pan tak to czuje? Nie chciało mi się wdawać w jałową dyskusję… Niepewność swoich racji, a może niechęć do usłyszenia innego zdania? Potem ewidentna hipokryzja, z jednej strony szczery żal i współczucie (ale niechęć do rozmowy z drugim człowiekiem) z drugiej strony ewidentna pogarda i politowanie: Biedny, ubogi, ślepy, epitety sugerujące żałosny stan umysłu drugiego człowieka i jego niezdolność do pojęcia wyższej prawdy niezrozumiałej dla maluczkich. Cuż za pycha i samousprawiedliwienie. Nie myślisz tak jak ja, nie podzielasz mojego zdania, jesteś biedny, ubogi, ślepy, nawet nie warto z Tobą rozmawiać. Sam wielokrotnie spotkałem się z taką pogardą i politowaniem, gdy moje zdanie różniło się od zdania mojego rozmówcy. Czy pogarda i politowanie to pozytywne uczucia, u człowieka z TOTALNĄ WDZIĘCZNOŚCIĄ.

Kolejny przykład:

„Jak zaprogramować swój mózg, żeby zaczął do nas dopuszczać więcej pozytywów? To bardzo proste. Zacznij świadomie odczuwać wdzięczność. Za cokolwiek, co przyjdzie Ci do głowy. (…)”

Tutaj pojawia się nowy element co rozwinę dalej. PROSTE PROGRAMOWANIE MÓZGU. Dopuszczanie pozytywów, widzenie dobra i piękna gdy one się nam objawiają, to bardzo cenna umiejętność, często zakłócana przez przykre zdarzenia w naszym przemieszanym świecie. Ale podejście i prostota recepty, raczej naiwna i szkodliwa. Zacznij odczuwać wdzięczność, implikacja, twój mózg zostanie przeprogramowany jakby był PROSTYM KOMPUTEREM. Za cokolwiek czyli TOTALNIE. Nawet gdyby założyć że nie ma różnicy między skomplikowanym tworem jakim jest nasz mózg, a komputerem, to sam koncept programowania ludzi budzi moralne wątpliwości. Autosugestia, i autohipnoza mimo wieloletnich badań na całym świecie nie okazała się także skuteczna jako metoda autoterapii i samoleczenia. Jest co prawda także teoria NLP, ale tu wchodzimy na obszar pseudonauki (Programowanie neurolingwistyczne (NLP) – uporządkowany zbiór technik komunikacji oraz metod pracy z wyobrażeniami, nastawionych na tworzenie i modyfikowanie wzorców postrzegania i myślenia u ludzi ).

Należy jeszcze napomknąć o społecznym aspekcie zjawiska TOTALNEJ WDZIĘCZNOŚCI KTÓRE NOSI NEGATYWNE CECHY. Kim są zwolennicy takiego stanu ducha? Ano to przeczytajcie dwóch wypowiedzi:

Mieszkamy w pięknych miejscach otoczeni pięknymi rzeczami, nawet jeśli nie wyglądają Instagramowo. Mamy wokół siebie ludzi gotowych wyciągnąć nas z największego bagna, mamy możliwość odkrywania piękna tego świata, nawiązywania nowych znajomości.(…)

Wdzięczność pozwala nam zyskać pewność, gdy wydaje się, że nie mamy nic. Daje ona również spokój, kiedy dostrzegamy kogo mamy w swoim życiu, pomimo przekonania, że jesteśmy sami. Wdzięczność zmienia życie, jeśli tylko dasz jej szansę. (…)”

Niezwykle trafnie ujął to bloger „Szaman” – „Wdzięczność – kilka lat temu strasznie modna, bo przebiła się nawet do mediów. Ale też kilka lat temu tak zwana psychologia szczęścia była na tyle modna, że na wydziale można było rozpoznać jej nauczycieli po ciągnącym się za nimi zapachu dobrych perfum, ładniejszych ubraniach i innych oznakach całkiem wysokiego statusu”(…).

A więc CO TO ZA GRUPA SPOŁECZNA? Częściowo piewcami i fanami TOTALNEJ WDZIĘCZNOŚCI są ludzie o dość wysokim statusie społecznym, tacy, którym już wcześniej się powiodło, albo ich baza społeczna już po urodzeniu, gwarantowała im trochę ponadprzeciętny start. To tak zwana middle class. Ludzie którzy coś wcześniej osiągnęli, nie nadmiernie bogaci, nie mający bardzo poważnych problemów materialnych, i szukający recepty na więcej i lepiej. Potwierdzają to liczne badania socjologiczne. DRUGĄ GRUPĄ będącą głównymi odbiorcami są ludzie z różnych powodów nieszczęśliwi, którym się nie wiedzie, często sfrustrowani, szukający prostych (jeśli nie prostackich) bywa, że magicznych metod na poprawienie swojego bytowania i komfortu życia. Upraszczając: PIERWSI DOŚĆ BOGACI myślą, że wdzięczność powoduje to iż odnoszą sukcesy i to pozwala im nie widzieć innych przyczyn często prozaicznych. PRZEKONUJE więc tę drugą grupę, że sukces zapewni im odczuwanie wdzięczności. DRUGA GRUPA, spragniona gotowej recepty na szczęście KUPUJE to bez większych zastrzeżeń.

Na tym etapie wywodu dochodzimy do bardzo paskudnego aspektu wdzięczności tak pojmowanej. Stala się ona poza wymienionymi już negatywami TOWAREM, który można sprzedać mimo że jest to towar trochę trefny. Nie ma nic złego w sprzedawaniu poradników opartych na zweryfikowanej wiedzy naukowej. Ale czy wolno robić ludziom nadzieję, że to działa, choć nie wiadomo czy działa, a wiadomo, że niekoniecznie jest dobre.

Przykładem takiego towaru jest książka „Wdzięczność. Najtańszy bilet do szczęścia” Liv Larsson
W nocie edytorskiej czytamy: Jeśli chcesz częściej czuć się szczęśliwy, przeczytaj tę książkę, a przede wszystkim użyj jej. Dostajesz do ręki narzędzie, które pomoże ci silniej odczuwać wdzięczność i bardziej doceniać to, co masz. Dzięki temu narzędziu możesz się uczyć, jak aktywnie wpływać na przeżywanie szczęścia, zamiast być biernym i tylko tęsknić do miejsca lub do stanu, w którym chciałbyś się znaleźć.Wdzięczność pozwala podwyższyć poziom zadowolenia z życia i odkryć, co jest w nim naprawdę ważne, jest sposobem pielęgnowania związków, ułatwia uzupełnianie zapasów energii i wchodzenie w głębszy kontakt z ludźmi. Ułatwia też refleksję nad tym, co zostało ci dane, jest drogą do dokonywania bardziej świadomych wyborów.Ta książka zawiera ćwiczenia wdzięczności na 52 tygodnie. Wykonując je, przeżyjesz cały rok wdzięczności, a uczucie szczęścia stanie się twoim wiernym towarzyszem.

Co najmniej rok szczęścia, albo i więcej panaceum na większość problemów. Bilet za jedyne kilkadziesiąt złotych, kto by się nie skusił, prawda? Ten trend pseudoterapeutyczny, mieści się w nurcie tak zwanego „Think positive” sięgającego do koncepcji NLP.

I TU MAMY DO CZYNIENIA Z TRZECIĄ GRUPĄ JAWNIE HANDLUJĄCĄ PROGRAMOWANIEM MÓZGU.

NLP jest przedsięwzięciem przede wszystkim komercyjnym. Jeśli w ten sposób spojrzymy na to zjawisko, znajdziemy odpowiedzi na wiele z wcześniej stawianych pytań. Z ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu prowadzenia badań empirycznych nad czymś, co się doskonale sprzedaje. Podobnie nieuzasadnione jest ograniczanie normami etycznymi możliwości nieskrępowanego działania na rynku, jeśli rynek kupuje dany produkt, a klienci są skłonni zań płacić.

Dostępu do zamkniętego kręgu NLP bronią bariery finansowe – aby zostać dopuszczonym do kolejnego etapu wtajemniczenia, trzeba zapłacić sporą sumę pieniędzy. Dyplomy praktyków NLP są wydawane tylko po ukończeniu płatnego kursu. Co ciekawe, według „mistrzów” nauczających NLP można zostać terapeutą, po prostu płacąc za kurs, bez konieczności zdawania egzaminów czy kończenia studiów psychologicznych, nie mówiąc o jakiejkolwiek superwizji spotkań prowadzonych przez świeżo upieczonych „terapeutów”.

Uczestnicy kursów lub terapii NLP bardzo często mówią o doświadczeniach, które zadziwiająco dobrze pasują do check-listy stworzonej przez stowarzyszenie ofiar sekt.

Oto wybrane fragmenty:

  • 1. „Już pierwszy kontakt z grupą otworzył ci całkowicie nowy, odmienny światopogląd. Światopogląd głoszony przez grupę jest zadziwiająco prosty i rzeczywiście tłumaczy każdy problem. W grupie znajdujesz to wszystko, ‘czego do tej pory bezskutecznie szukałeś’. Grupa jest elitą (…).
  • 2. Grupa odrzuca tradycyjną, klasyczną naukę. Nauka głoszona przez grupę traktowana jest jako jedyna ‘prawdziwa’ wiedza. Grupa odrzuca myślenie racjonalne jako czynnik negatywny (…)
  • 3. Krytyka i brak akceptacji ze strony ludzi z zewnątrz są dowodem na to, że grupa ma rację. (…)
  • 4. Jeśli nie pojawią się obiecane na wstępie sukcesy, względnie nie dostąpisz ‘uleczenia’ – sam sobie jesteś winien. Najwidoczniej niedostatecznie się angażowałeś lub twoja wiara jest za słaba.
  • 5. „W zasadzie nie ma możliwości wyrobienia sobie obiektywnego sądu o grupie. Nie powinieneś myśleć (rozumować), porównywać, lecz przeżywać”.

Powinniśmy z dużą uwagą przyjrzeć się programom nauczania, które kształcą ludzi niewrażliwych na najprostsze formy szarlatanerii.

Warto zastanowić się nad kondycją systemu społecznego nauki, a w szczególności psychologii. Współczesna nauka jest systemem, który przez wieki doskonalił sposób na eliminowanie wszelkich przejawów oszustwa i szarlatanerii. Pozwala on na popełnianie błędów, ale nie powinien pozwalać na rozwój ideologii noszących pozornie znamiona teorii naukowych.

ZDROWA WDZIĘCZNOŚĆ

Na koniec parę wypowiedzi psychologów na temat wdzięczności pokazujących zdrowe, dobre podejście do tego zjawiska:

„Wdzięczność to bardziej postawa niż uczucie. Aby móc jej doświadczać trzeba wyjść poza egocentryczną perspektywę. Trzeba umieć dostrzec, że są na tym świecie rzeczy, których potrzebuję od innych ludzi, a jeśli oni mi je dają – potrafię to docenić. Doświadczanie wdzięczności wymaga samoświadomości, to uznanie, że to, co dostaję od świata to coś ponad, a nie coś, co mi się po prostu należy. Wdzięczność jest przeciwna narcyzmowi.”

„Ważne jest by rozróżnić poczucie obowiązku od wdzięczności. Wdzięczność to uczucie pozytywne, niewymuszone.”

„Wiele zależy od tego jak ta druga strona traktuje gest pomocy. Czy uważa, że to zobowiązanie, czy jednak przysługa. Czy robi to bezinteresownie – chce pomóc i już, czy może ma w tym inny cel – chce poprawić swoje samopoczucie, chce, by mu okazywać wdzięczność.”

”Oczekiwanie wdzięczności od drugiej osoby, za coś, co robię z własnej woli wynika z egoizmu i jest oczekiwaniem absurdalnym. Jeśli oczekujemy od kogoś wdzięczności to znaczy, że nie jesteśmy bezinteresowni w swoim pomaganiu, że mamy bardziej złożone, egoistyczne intencje.”

„Rolą prawdziwej wdzięczności jest umacnianie więzi. Wdzięczność jest bezpośrednio związana z uświadomieniem sobie faktu, że otrzymujemy od innych ludzi coś wartościowego, coś na czym nam zależy. Jeśli uznajemy, że to, co dostajemy od innych po prostu nam się należy, nigdy nie będziemy wdzięczni.”

„Wdzięczność to reakcja na otrzymane dobro, które nakłada na nas moralne zobowiązanie. Wymaga pokory, wyzbycia się egoizmu i umiejętności dostrzegania pozytywnych stron zdarzeń. Skłania do refleksji, angażuje nie tylko serce, ale i umysł. Tak więc jest raczej postawą życiową, rodzajem filozofii. Bo na dobro trzeba odpowiedzieć dobrem. W dodatku musimy zapomnieć o sobie i skupić się na innych. Nie każdy z nas jest na to przygotowany.”

Daleki jestem od patrzenia na świat przez różowe okulary. Twierdzę, że lepiej skupiać się na dobrych rzeczach. Tak, zdarzają się złe dni. Czasami też narzekam i denerwuję się, pewnie niepotrzebnie, ale nie lubię narzekania dla zasady, tak samo jak udawanego optymizmu. (…)”


Przyznacie, że to trochę inne podejście, KTÓRE BYM POLECAŁ nie tylko zaratusztrianom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close